Wybraliśmy się z przyjaciółmi na koncert symfoniczny do filharmonii. Odświętnie ubrani, nastawieni na niesamowitą ucztę duchową, zasiedliśmy na widowni. Gdy rozbrzmiały pierwsze dźwięki poczułem jak magia płynąca z geniuszu muzyki wnika w moje serce. Poczułem się niesamowicie owładnięty tym uczuciem. Magiczne dźwięki rozbrzmiewały coraz głośniej i coraz szybciej, cała sala aż wstrzymała oddech. Nagle zapanowała cisza, by ze zdwojoną siłą powróciła kakofonia dźwięków. Melomani zgromadzeni w sali filharmonii, wstali i owacjom nie było końca. To jednak nie był koniec koncertu, dyrygent nas zaskoczył, na koniec usłyszeliśmy przepiękną symfonię Ludwiga van Beethovena. To było uroczyste i magiczne zwieńczenie cudownego koncertu, otwierającego sezon na Dużej Sali Filharmonii Lublińskiej. Po koncercie postanowiliśmy przespacerować się po dziedzińcu Zamku gdzie mieści się filharmonia. Podekscytowani i wciąż pozostający pod ogromnym wrażeniem dyskutowaliśmy o naszych odczuciach natury estetycznej. Byliśmy zgodni co do jednego, dawno nie byliśmy na tak udanym koncercie. Następnego dnia w prasie ukazały się świetne recenzje na temat tego koncertu.
Tarocistka Ela jest świetnym fachowcem. Posiada ogromną wiedzę, wyczucie i intuicję. Klienci umawiają się na wizytę u niej z wyprzedzeniem kilkumiesięcznym, tylu klientów Pani Ela posiada. Jej wewnętrzny spokój i opanowanie zawsze się udziela klientom. Kiedy kładzie karty i wróży, problemy wydają się być coraz mniej poważne i wszystko staje się prostsze. Klimat u Pani Eli jest niesamowity, czuje się tę magię i magnetyzm. Przyciemnione światło, elektryzująca muzyka, świece, czarny kot, karty, wszystko to składa się na jedną wielką tajemnicę.
Jej głos również działa kojąca. Kiedy opowiada o przyszłości wszystko wydaje się być takie proste. Znikają troski dnia codziennego, a przed oczami pojawia się wizja lepszego jutra. Po każdej takiej wizycie, naładowani pozytywną energia, potrafimy stawić czoła wszystkim problemom i niepowodzeniom.
Zawsze sceptycznie podchodziłam do wszelkiego rodzaju wróżb. Moje koleżanki namiętnie odwiedzały różne wróżki, czasem wydając ostatnie pieniądze na takie spotkanie. Potem godzinami sobie opowiadały, jak to wszystko się sprawdza, jaka wspaniała przyszłość je czeka, przekonane o trafności takich porad. Mnie to nigdy nie dotyczyło. Twardo stąpam po ziemi i nigdy przez myśl mi nie przeszło, że ja taka realistka kiedykolwiek uwierzę.
A jednak. Pewnego dnia wracałam z pracy, niesamowicie zmęczona, a tu jeszcze zakupy, obiad. W nie najlepszym nastroju, wlokłam się do domu, aż nagle stanęła przede mną cyganka i chwyciła moją dłoń. Zaskoczona nie wiedziałam co mam robić, a ona wróżyła mi z ręki. Wydawała się taka zaangażowana w tym całym wróżeniu. Wróciłam do domu w świetnym nastroju, tyle dobrych rzeczy mi przepowiedziała. Teraz już wiem jak to jest, taka rozmowa może podnieść na duchu, dodać energii.
Dodam, że wszystko jak na razie się spełnia…
Marzena była pierwszą wróżką z jaką miałem styczność w swoim przedziwnym życiu (swojego czasu była doradcą na poratu viversum.pl). To ona jako pierwsza wskazała mi koleje losu w moim życiu – mało tego, to co przepowiedziała w co najmniej 80% było to weryfikowalne przez wydarzenia jakie mnie spotykały.
Taka wróżka jak ona to świetna inwestycja. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że możemy nawet 31 dni w miesiącu czytać nasz horoskop dzienny i ostatecznie i tak prawie nic się z tego nie okaże prawdą, to jednak wersja wróżbiarska wydaje się być o wiele bardziej solidna od gazetowego odpowiednika. Do dziś nie mogę się nadziwić skąd ona to wszystko wie? Na początku byłem sceptykiem. Myślałem, że będzie to kolejna osoba zarabiająca na cudzej niewiedzy. Uzyskałem jednak wyjaśnienia naprawdę interesujące – z odpowiedziami na tematykę związaną z krążeniem ciał niebieskich i całą astrologią, którą zresztą się żywo interesowałem od dzieciństwa.
Od zawsze jakoś nie wierzyłem w takie rzeczy jak tarot i wróżenie, ale spotkanie z tą postacią na zawsze odmieniło mój światopogląd. Szczerze polecam.